SWEET NOVEMBER


                                                                     



Bliscy i oddaleni

Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotkać aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne
rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało

są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło

bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą
miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami

można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.

Jan Twardowski


Marcin, napisałem 2009-11-04 13:52:03
skomentuj (1)
19 X 2009



Przeglądam archiwum bloga. Tak wiele się stało, tak wiele się pozmieniało. Inaczej mam w głowie, inaczej patrzę na świat, inaczej widzę kolory. Chciałbym niekiedy wrócić do wczoraj, ale wiem że się nie da.










Uwielbiam ostatnio. Piękna piosenka:)


Pamiętasz ten mur, który wokół siebie zbudowałam?
Teraz, skarbie, on się wali
Nawet nie walczy ze mną
Nie słychać go
Wreszcie mogę wpuścić cię do środka
Tak naprawdę nigdy nie wątpiłam
Twoja aureola oświecała mnie
Teraz mam swojego anioła

Jakbym się budziła z głębokiego snu
Zmusiłam cię do złamania tylu zasad
Podejmuję teraz całe ryzyko
Nigdy cię nie wyrzucę

Gdziekolwiek teraz nie spojrzę
Wspomagasz mnie swoją łaską
Kochanie, widzę twoją aureolę
Wiesz, że jesteś moją jedynym wytchnieniem
Masz w sobie więcej niż pragnę
I masz to wypisane na twarzy
Kochanie, czuję twoją aureolę
Modlę się, by nigdy nie zniknęła

Uderza mnie jak promień słońca
Płonie w ciemności nocy
Jesteś jedyną osobą, której pragnę
Jestem uzależniona od twojego światła
Przyrzekam, nigdy nie spadnę
To nawet nie jest spadanie
Grawitacja
Trzyma mnie mocno na ziemi

Czuję, jakbym się budziła z głębokiego snu
Zmusiłam cię do złamania tylu zasad
Podejmuję teraz całe ryzyko
Nigdy cię nie wyrzucę

Gdziekolwiek teraz nie spojrzę
Wspomagasz mnie swoją łaską
Kochanie, widzę twoją aureolę
Wiesz, że jesteś moją jedynym wytchnieniem
Masz w sobie więcej niż pragnę
I masz to wypisane na twarzy
Kochanie, czuję twoją aureolę
Modlę się, by nigdy nie zniknęła





Marcin, napisałem 2009-10-19 21:51:52
skomentuj (0)
QUOTES




"Na początku może być naprawdę ciężko zaakceptować jak rozczarowujące jest życie. Ale tak już jest, i trzeba to zaakceptować. Z wiarą i czasem... i ciężką pracą dochodzisz do punktu w którym roczarowanie tak nie boli... i jest właściwie lżej z nim żyć. Całkiem łatwo. Co jest, na swój sposób, także rozczarowaniem."

Tony Kuschner - "Angels in America"






Marcin, napisałem 2009-10-18 17:10:21
skomentuj (0)
W TAKĄ NOC JAK DZIŚ


Samotność zdecydowanie nie wychodzi mi na dobre, a tu mojego mena nie widać ani nie słychać. Jest mi chwilami żle, nieprzyjemnie i jakoś tak pusto w środku. O ile kiedy jest lato, to jak słonecznik czerpię energię ze słońca i gonię jego blask, to teraz już strasznie mi brak słoneczka, zapachu łąki o wieczorze czy czerwono-pomarańczowych zachodów slońca. Do niedawno było mi zupelnie grać w moim opowiadaniu solo, ale potrzebuję partnera, drugiego bohatera tej bajki, który zmieni mój świat i zawojuje go raz na zawsze. Leżałem wczoraj w łózku i nie mogłem usnąć. Brakowało mi tego kogoś. Kogos Kto położy się, przytuli, obejmie. Kogoś, kto by po prostu był. I nie chodzi tu o kogoś konkretnego, ale po prostu o kogoś w ogóle. Wiem, że to tylko przejściowy spadek samowystarczalności. Ze za chwilę wróci wszystko do normy. Wrócę wiecznie radosny, uśmiechnięty i zadowolony ja. Ale to uczucie nie daje mi spokoju. Nie jest źle, mój poziom radośći z oataczającego mnie świata, jest największy w moim życiu, więc wiem że to uczucie wkrótce minie. Zdaję też sobie sprawę, że odpowiednio zareklamowany i opakowany produkt się lepiej sprzedaje, więc, ale czy oto chodzi? Czy nie ważniejsze jest to, co w pudełku się czai? Ale też z drugiej strony, jeśli pudełko jest wyjątkowo nieatrakcyjne, to kto zechce zajrzeć do środka. Jak więc pokazać Komuś, to co w moim pudełku się czai. Kiedyś miałem z tym dość spory problem - wypachniony, wystrojony, wypacykowany ruszałem na poszukiwania, tylko że wtedy, wtedy nikogo już to co w środku, nie interesowało. Ale to samo przyjdzie, On się sam pojawi i wszystko potoczy się naturalnie. Tak jak ma być. Szczęsliwie zawsze mogę zadzwonić do Tomasza czy Damiana i ogrzać się przy Nich.


Dawno nie zawierałem nowych znajomości przez internet. Właściwie, poza kilkoma Przyjaciółmi, których poznałem, poznajac ich blogi, to miałem milion przelotnych, internetowych kontaktów. Ogólnie mnóstwo ludzików z różnych częsci Polski a nawet świata. Cud, miód i orzeszki... no, może nie do końca. Wszystkie znajomości poza blogowe, były nie wypałem. Albo nie wypałem z opóźnionym zapłonem. Nie chcę wspominać o sytuacji gejów na Podkarpaciu, bo i po co, ale znalezienie tu kogoś chociaż do bliższej znajomości, graniczy niemalże z cudem. Natomiast jeśli chodzi o znajomości o charakterze,  określmy to czysto konsumpcyjnym, to nie mam nic przeciwko. I nie lubię pod tym względem obłudy. Zdaję sobie sprawę, że jest to swego rodzaju uprzedmiotowienie siebie, ale jeżeli jest miło i fajnie, i zaintertesowani tego chcą, to CZEMU NIE ? Oczywiście wszystko z umiarem, rozwagą i bez przesady, ale pod tym względem nie znoszę obłudy. Wszyscy jesteśmy ludźmi, w biologocznym tego sensie nawet bardziej, i zaprzeczanie pierwszym potrzebom bilogicznym jest nie ludzkie. Nie ma sie co oszukiwać i stwarzać pozorów. I kłamać.

Zastanawiam się ostatnio, czy po drodze od słabego, tchórzliwego i bardzo wrażliwego Marcina sprzed kilku lat do obecnego, odważnego, walecznego i pewnego siebie, nie zgubiłem czegoś po drodze. Gdy rozstawałem się z Marcinem, obiecałem sobie, że nigdy więcej żaden nie ujrzy moich łez. Potem był Tomasz. Ryczałem jak dziki szynszyl, ale te łzy nie były prawdziwe. To były łzy fascynacji, chemii, ale już nie miłości. Czy ja w ogóle potrafię jeszcze płakać? Gdy zmarł rok temu Bartek, już byłem przygotowany. Jak On mawiał, smok już miał serce w pancerzu. Nie spadła mi nawet jedna łza, było mi przykro, ale nie płakałem. Zawsze byłem dumny ze swojej wrażliwości, ze swojego sposobu postrzegania świata, tylko czy gdzieś po drodze tego nie straciłem? Napisał do mnie ostatnio Tomek, ten sprzed kilku lat. Był miły. Jako rasowy skorpion, pamiętam jak mnie skrzywdził. Więc odpisałem Mu bardzo sucho i wręcz okrutnie. Wiem, że nie ma nikogo bliskiego przy sobie. Ale nic mnie to już nie obchodzi, i prawdę mówiąc może Go nawet piekło pochłonąć jak dla mnie.

Ale czy taki dzień jak dziś, jest dobry na takie przemyślenia? Nie! Będzie co ma być ale będzie dobrze:):):)




Marcin, napisałem 2009-10-18 13:46:04
skomentuj (0)
WIATR NADZIEI


Po kilku latach, piękna piosenka i jeszcze piękniejszy tekst.





On: wiem, ze swiat snow i marzen istnieje. pokaze ci. po prostu dotknij moich ust, a bede oddechem twego pożądania. mozesz polegac na mych uczuciach. refren: kiedy rano czuły i ciepły wiatr nadziei cię zbudzi, podążaj za mną przez ocean, ktory przemierzam lecąc do gwiazd. Ona: Widzę smutek w twoich oczach. Ale niedługo bedziesz w raju. Nie bój się - musisz mnie wezwać, tylko ty mnie możesz przytrzymać Refren:... Swietne :)


Marcin, napisałem 2009-10-15 20:30:54
skomentuj (1)
MAJOWY WEEKEND


W majówkę wybrałem się w objazd dookoła Polski w swoje ulubione tereny. Byłem więc w Świnoujściu, po drodze oczywiście miało miejsce to, co kocham, czyli folklor polskich pociągów. Pospieszny "Przemyślaniń", oczywiście bez dodatkowych wagonów, no bo i po co?
Miało miejsce wszystko, to co uwielbiam: awantura żulinki z młodą dziewczyną w środku nocy, łącznie z wyzwiskami i tekstami o swędzącej cipce, zachlani studenci, zażygany kibel, przetrącona jarzeniówka na korytarzu wydająca z siebie nieznośny pisk. Rano w Szczecinie było cieplutko i nad morzem też, mimo lodowatego wiatru. Dalej udałem się w Kotlinę Kłodzką i to był strzał w dziesiątkę. W Kłodzku w schronisku młodzieżowym pustki, trasa do Kudowy przepiękna a w niedzielę się udałem do Nowej Rudy w Górach Sowich. Piękne miasteczko, takie są tyko na Dolnym Śląsku. Stare, zapomniane, nad strumyczkiem w środku gór, zaniedbane i sennie leniwe. Cudownie. Oczywiście PKP zafundowało dalsze atrakcje - kradzież trakcji za Strzelinem i dwie godziny stania, a dzień później kłopoty z szynobusem, który nie chciał zapalić. Ostatnia rzecz warta wspomnienia, to super pizza w Nowej Rudzie na Rynku. Jeżeli kiedyś tam będziecie, to koniecznie. Za 15 złotych ogromna, 34 centymetrowa pizza z masą dodatków.

A tak poza tym oglądam ostatnio fragmenty brytyjskiego mam talent i niektóre występy są super!

Oto "Mamma Trish" - obrzydliwe ale dobrze sie przy tym bawiłem i pierwszy raz coś takiego widziałem.



Za to to, naprawdę super!



To też świetne



A tu też super zabawa









Marcin, napisałem 2009-05-07 20:41:34
skomentuj (1)